Pokazywanie postów oznaczonych etykietą róż do policzków. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą róż do policzków. Pokaż wszystkie posty

grudnia 19, 2020

Świąteczny prezent dla samej siebie - nowości od Féerie Céleste

Hej!

Witam Was w przedświątecznym wpisie, który tworzę między lepieniem pierogów a pieczeniem ciast. Jak u Was przygotowania? U mnie praca wre, ale znalazłam chwilę, żeby pokazać Wam nowości Féerie Céleste (to siostrzana marka Pixie Cosmetics), które tydzień temu miały swoją premierę, a mianowicie prasowane cienie do powiek oraz róż. Jeśli interesuje Was naturalna kolorówka, to koniecznie czytajcie dalej :)


Muszę przyznać, że Pixie nauczyło nas cierpliwości, ponieważ cienie do powiek były zapowiedziane chyba z pół roku temu. Zatem pewnie rozumiecie, że tej premiery najbardziej nie mogłam się doczekać i musiałam te cienie kupić. Sprawiłam więc sobie świąteczny prezent :) Do oferty weszło sporo odcieni, ale ja zdecydowałam się na razie na 7. W dalszej części wpisu dokładnie Wam je pokażę.

Na ten dzień elfy przygotowały jeszcze jedną premierę prasowanych róży, a więc również skusiłam się na jeden z nich. 

Pixie umie w opakowania


To trzeba przyznać. Powiem Wam, że chyba nie ma piękniejszych opakowań na rynku. Te grafiki są po prostu nieziemskie, w każdym świetle i pod każdym kątem wyglądają inaczej. Produkty od razu wprowadzają nas w baśniowy świat, pełen magii i cudów. Niezmiennie mnie to zachwyca i sprawia, że już w tej chwili mogę napisać, że warto było tak długo czekać :) Tego piękna nie da się oddać na zdjęciach, choć bardzo się starałam.
Zarówno cienie jak i róż to wkłady i trochę ciężko je przechowywać w tych opakowaniach. Lepiej przełożyć je do palety magnetycznej. Pixie zdradziło, że szykuje dla nas również coś w tym temacie :)


Róż prasowany Rosy Rhapsody


Do wyboru mamy 10 odcieni, ale najbardziej wpadł mi w oko 05 Nude Nuances. To jasna, zgaszona brzoskwinia. Bałam się, że kolor będzie za bardzo pomarańczowy, ale na szczęście nie. Na mojej bladej twarzy prezentuje się ładnie, delikatnie ją ożywia. Chciałam coś takiego bardziej stonowanego i nie zawiodłam się. Do tego róż rozciera się jak marzenie. Coś niesamowitego :)


Cienie do powiek Eyemagination


Marka wprowadziła aż 4 wykończenia cieni: matowe, opalizujące, perłowe i metaliczne. Na razie zdecydowałam się na dwa z nich, w sumie 7 cieni: 4 matowe i 3 metaliczne:

  • Dried Tumbleweed - jasny, dość chłodny cielisty odcień
  • Drop of Cappuccino - średni, neutralny brąz, idealny jako cień przejściowy w załamanie powieki
  • Sip of Burgundy - piękny, zgaszony bordowy mat
  • Eggplant Touch - ciemny, również zgaszony, bakłażanowy fiolet, fajnie się sprawdzi w zewnętrzny kącik albo jako kreska przy linii rzęs


  • Lustrous Beige - chłodny, metaliczny beż, ma w sobie srebrzyste tony
  • Glass of Rose Wine - ciekawy odcień, dla mnie to takie metaliczne różowe złoto. W świetle dziennym widzę w nim delikatnie miedzianą bazę opalizującą na złoto. Cień ciężki do opisania.
  • Glimpse of Sunshine - ten cień dałabym do piątej kategorii, np. drobinkowe, ponieważ to jasny róż ze złotymi drobinkami


Tutaj wszystkie produkty razem:


I swatche:


Bardzo ciężko oddać błyski na zdjęciach, ale myślę, że tutaj widać różnicę w Glimpse of Sunshine:


Formuła


Konsystencja jest przyjemna, raczej jedwabista. Zdecydowanie nie są to suche, kredowe cienie. Maty mają cechę, którą najbardziej lubię w cieniach, a mianowicie dają się budować i dobrze się ze sobą łączą. Błyski najlepiej nakładać palcem na mokrą bazę - wtedy wydobędziemy z nich największy blask., aczkolwiek te typowo metaliczne (Lustrous Beige oraz Glass of Rose Wine całkiem nieźle nabierają się również na pędzel). Oczywiście jest to moje pierwsze wrażenie, ale przetestowałam już w swoim życiu sporo cieni i czuję, że z tymi się polubię, bo uwielbiam, jak cienie się do siebie kleją. Na pewno pokażę Wam jakiś makijaż tymi cieniami na moim instagramie, więc tam Was również zapraszam :)

Cena i dostępność


Cienie matowe i perłowe kosztują 36 zł, metaliczne 39 zł i opalizujące 54 zł za 1,2 grama. Za róż płacimy 48 zł za 3 gramy. Produkty dostępne są na razie tylko na stronie pixiecosmetics.com.

Co wyróżnia kosmetyki Pixie Cosmetics?


Według mnie najbardziej piękne, naturalne składy. Naturalnych cieni bardzo brakuje na naszym rynku i cieszę się, że marka poszła właśnie w tę stronę. Mam nadzieję, że będzie stopniowo rozszerzać ofertę, bo bardzo chętnie przygarnęłabym jakieś brudne róże :) 
Mam świadomość tego, że te produkty są drogie. Osobiście jednak za naturalny skład i przy tym świetną jakość jestem w stanie zapłacić. Do tego te przepiękne opakowania sprawiają, że otrzymujemy produkt luksusowy, który cieszy nasze oko. 
Jestem dumna z marki, że się tak rozwija i dopóki będzie tworzyć takie cuda, to na pewno będę ją wspierać. 


Mam nadzieję, że ten wpis okaże się dla Was przydatny :) Piszcie, jak Wam się te cienie podobają? Czy jesteście w stanie wydać więcej za naturalny skład, czy może nie ma on dla Was znaczenia? 
Przy okazji życzę Wam spokojnych i zdrowych Świąt :)

Buziaki!
Kasia

sierpnia 07, 2018

Lilo Lilo - róż do policzków Cherry Blossom & pędzel Blush Brush

Hej!

Żar leje się z nieba, ja się roztapiam, ale postanowiłam coś dla Was napisać, zwłaszcza że filmów nie jestem w stanie teraz nagrywać. Ale do rzeczy -  jak wiecie, kosmetyki Lily Lolo bardzo lubię i prezentowałam Wam je już na blogu wielokrotnie. Tym razem pokażę Wam róż w wersji sypkiej oraz pędzel do jego aplikacji. Tego, jak się u mnie sprawdziły, dowiecie się w dalszej części wpisu. Zapraszam do czytania dalej :) 

lipca 11, 2018

Golden Rose - Lip & Blush Velvet Touch | Wszystkie odcienie

Hej!

Wiem, że ostatnio nie pojawiam się tutaj zbyt często, ale przyszedł jakiś kryzys twórczy, wybaczcie. Na swoje usprawiedliwienie mam to, że niedawno podjęłam ważny dla mnie krok, a mianowicie walkę z grudkami na mojej twarzy. Musiałam wyeliminować mnóstwo kosmetyków i mimo że mam ich jeszcze naprawdę sporo, to pojęcie minimalizmu i pewnej równowagi w tym temacie jest mi coraz bliższe. Dajcie w ogóle znać, czy chcielibyście serię wpisów albo filmów o tym, co mnie skłoniło do tej decyzji i jakie konkretnie kroki podjęłam. To tak gwoli wyjaśnienia, dlaczego mnie nie było, ale dzisiaj temat będzie zupełnie inny. Pewnie wiecie, że bardzo lubię markę Golden Rose i chciałabym Wam pokazać produkt, który niezwykle mnie zaciekawił, czyli Lip & Blush Velvet Touch. Mam wszystkie odcienie, które zaprezentuję Wam w dalszej części wpisu. Zapraszam :)

listopada 28, 2017

Golden Rose - cienie Eyeshadow Quattro & róż Blush Trio
+ Szmaragdowy makijaż

Hej!

Muszę się Wam przyznać, że uwielbiam testować cienie do powiek. To właśnie one pozwalają mi się wyżyć artystycznie i używanie ich sprawia mi ogromną frajdę. Z wielką przyjemnością przygarnęłam więc trzy paletki Eyeshadow Quattro z Golden Rose. O jednej z nich pisałam już na blogu TUTAJ, więc jeśli jeszcze nie widzieliście tego wpisu, to zachęcam do kliknięcia w link. Pokażę Wam dzisiaj również róż z serii Blush Trio oraz makijaż, który wyczarowałam tymi wszystkimi kosmetykami. Zapraszam do dalszej części posta :)

golden-rose-eyeshadow-quattro-blush-trio

lipca 13, 2017

Lily Lolo - paletka róży Naked Pink

Jeśli czytacie dłużej mojego bloga, to pewnie wiecie, że uwielbiam kolor mauve. Bardzo lubię również róże do policzków, więc z połączenia tych dwóch elementów musi powstać wielka miłość. Czy tak się rzeczywiście stało i zakochałam się w paletce Naked Pink z Lily Lolo? O tym dowiecie się w dalszej części posta. Zapraszam :)

grudnia 21, 2016

Nowości z Glam-shop ♥

Na kosmetyki z Glam-shopu czaiłam się od dłuższego czasu. Cierpliwie poczekałam na trzecią kolekcję cieni i w końcu skusiłam się na kilka produktów. Jeśli jesteście ciekawe, co wpadło do mojego koszyka i jakie są moje pierwsze wrażenia, to koniecznie czytajcie dalej! :)

glam_shop_nowości_glamshadows_glamcheek_glambox

listopada 06, 2016

Róże do policzków z The Balm
PRZEGLĄD

Róże z The Balm są jednymi z moich ulubionych. Na blogu pojawiły się już o nich wpisy, ale pozostawiają one wiele do życzenia, więc postanowiłam odświeżyć temat. Pokażę Wam dzisiaj wszystkie róże, które mam w mojej kolekcji. Zapraszam do czytania :)


sierpnia 10, 2016

Lily Lolo - prasowany róż do policzków
Burst Your Bubble

Większość kosmetyków mineralnych można dostać w wersji sypkiej. Wiem, że część z Was nie jest do końca przekonana do takiego rozwiązania. Ja zdążyłam się do niego już przyzwyczaić i uważam, że nie sprawia ono większych problemów przy aplikacji, ale zgadzam się z tym, że nakładanie produktów sypkich jest bardziej czasochłonne. Lubi się też czasem co nieco dookoła zabrudzić, jak przez przypadek się coś wysypie czy za bardzo będzie się pylić. Na szczęście niektóre firmy wprowadziły do swojego asortymentu kosmetyki prasowane. Jest wśród nich moja ukochana marka Lily Lolo. Bardzo się ucieszyłam z możliwości przetestowania prasowanego różu do policzków. Jeśli jesteście ciekawe, co o nim sądzę, to koniecznie czytajcie dalej :)


Opakowanie


Kiedy wyjęłam róż z paczki, od razu pomyślałam "Wow, jakie to maleństwo!". Faktycznie, opakowanie, które mieści w sobie 4 gramy produktu, jest malutkie, płaskie i lekkie. Osobiście bardzo mi się to podoba, bo wszędzie się zmieści i wygląda uroczo. Kolorystyka standardowa dla Lily Lolo, czyli klasyka - czerń i biel.


Skład


Oczywiście nie mogłabym nie wspomnieć o składzie, bo to głównie wyróżnia ten produkt spośród róży innych firm. Jest on zupełnie naturalny, nie posiada talku ani substancji zapachowych. Dodatkowo, dzięki zawartości wyciągu z mikołajka nadmorskiego i olejku arganowego, róż ma działanie przeciwstarzeniowe. Olejek z granatu oraz słonecznikowy działa antyoksydacyjnie oraz przeciwzapalnie, więc produkt ten mogą stosować zarówno osoby z cerą dojrzałą, jak i te, które borykają się z trądzikiem. Olejek jojoba natomiast wykazuje silne działanie nawilżające. Jak widzicie, róż będzie świetnie pielęgnował naszą skórę.


Konsystencja i pigmentacja


Produkt ma przyjemną konsystencję i delikatną pigmentację, którą można stopniować. Dzięki temu nie da się nim zrobić krzywdy przy pierwszej, czy drugiej warstwie. Róż bardzo łatwo się aplikuje i rozciera. Nie robi plam i myślę, że poradzą sobie z nim nawet osoby mniej doświadczone w makijażu.


Odcień


Jeśli chodzi o kolor, to wybrałam sobie Burst Your Bubble, który określany jest przez producenta jako "uroczy, matowy odcień w kolorze cukierkowego różu". Taki do końca matowy to on nie jest. Ma satynowe wykończenie i delikatnie odbija światło. Odcień to, moim zdaniem, róż z domieszką brzoskwini. Na mojej skórze zdecydowanie wybijają z niego brzoskwiniowe tony. Mimo że jestem fanką różowych róży, ten kolor bardzo mi się spodobał i fajnie ożywia cerę. Uważam, że idealnie nadaje się na wiosnę i lato.


Cena i dostępność


Jego cena to 60,20 zł. Możecie go dostać na stronie costasy.pl.

Podsumowanie


Podsumowując, marka Lily Lolo kolejny raz nie zawodzi. Jestem totalnie zachwycona ich kosmetykami, a w różu Burst Your Bubble po prostu się zakochałam i używam go praktycznie codziennie. Ma piękny kolor, który wygląda na twarzy mega naturalnie. Dzięki temu, że jest prasowany, nie sprawia aż takich problemów jak produkty sypkie i nakłada się go po prostu szybciej. Poza tym długo się utrzymuje. No i ten skład (♥♥♥) sprawia, że mam ochotę po niego sięgać najczęściej, jak się da. Zdecydowanie polecam!

>>> Ulubieńcy lipca


Napiszcie koniecznie, czy używałyście kiedyś tych róży i jak Wam się podoba odcień, który wybrałam? :)

Buziaki!
Kasia  

czerwca 12, 2016

MAC - róż do policzków Mineralize Blush
COSMIC FORCE
Pierwsze wrażenie


Firmę MAC uwielbiam przede wszystkim za cudowne szminki. Jeśli chodzi o inne produkty, to miałam do czynienia jedynie z różem Warm Soul, który była dla mnie za ciepły i postanowiłam go sprzedać. Mam również korektor Pro Longwear, o którym pisałam niedawno TUTAJ. Do tej pory nie odczuwałam potrzeby, by posiadać coś więcej tej marki. To kosmetyki naprawdę drogie i muszę być w 100% pewna, że dany produkt jest mi naprawdę potrzebny do szczęścia. Ostatnio "mamo" powiedział do mnie róż z serii Mineralize Blush w odcieniu Cosmic Force. Jeśli jesteście ciekawe mojej opinii na jego temat po kilku dniach używania, to koniecznie zostańcie ze mną :)

maja 20, 2016

Konturowanie twarzy kosmetykami mineralnymi firmy Ecolore
~ bronzer Diani, róż Casabella, rozświetlacz Nightlight ~


Dziś drugi post z serii o kosmetykach mineralnych Ecolore. Tym razem postanowiłam pokazać Wam produkty do konturowania, czyli bronzer, róż i rozświetlacz. Ecolore to jedna z niewielu firm (spośród tych produkujących kosmetyki mineralne) na rynku, która posiada tego typu produkty w swoim asortymencie. Zapraszam do czytania dalej :)


TOP