Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja ciała. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja ciała. Pokaż wszystkie posty

lipca 14, 2020

Pielęgnacja ciała z Bosphaera
Masło do ciała & krem do rąk i stóp

Hej!

Dawno nie było na moim blogu wpisu o pielęgnacji, więc dzisiaj opowiem Wam o dwóch kosmetykach do ciała marki Bosphaera, które w ostatnich miesiącach miałam okazję testować i które pomogły mojej skórze przetrwać m.in. czas kwarantanny. Zapraszam :)


Nawilżająco - regenerujące masło do ciała Lawenda z rumiankiem


Jak może wiecie, nie jestem fanką smarowania ciała. Brakuje mi wytrwałości, ale ponieważ ostatnio sporo ćwiczę, stwierdziłam, że mojej skórze przydałaby się porządna dawka nawilżenia, żeby trochę ujędrnić ciało. Zdecydowałam się na wersję Lawenda z rumiankiem, ponieważ lubię klasyczny zapach lawendy. Tutaj zapach jest lawendowy, ale bardziej świeży, lekko sztuczny, co nie do końca mi odpowiada, ale na szczęście nie jest on tak bardzo intensywny.

Jeśli chodzi o skład, to jest naprawdę wzorowy. Zobaczcie sami:

lawenda-z-rumiankiem

Mamy oleje: z pestek winogron i słodkich migdałów, masła: shea i kakaowe, czyli składniki, które bardzo dobrze nawilżają i odżywiają skórę. Dodatkowo masło zawiera również hydrolat z oczaru wirginijskiego, który wykazuje działanie przeciwstarzeniowe. 
Kosmetyk ma 96% składników naturalnych, nie był testowany na zwierzętach i był ręcznie robiony. 
Opakowanie jest niestety plastikowe, aczkolwiek wiem, że marka coraz bardziej stawia na szkło i myślę, że za jakiś czas również masła pojawią się w szklanych opakowaniach. Z kolei szata graficzna jest prosta i bardzo mi się podoba. Widząc je, od razu można się domyślić, że mamy do czynienia z kosmetykiem naturalnym :)


Masło ma konsystencję pianki, musu, który cudownie się rozprowadza po skórze. Bardzo szybko się wchłania i nie pozostawia smug. Muszę powiedzieć, że jest to moja ulubiona formuła maseł do ciała. 
Jeśli chodzi o działanie, to jestem zachwycona. Produkt świetnie nawilża, ale nie pozostawia na skórze zbyt tłustego filmu. Używam go głównie na nogi, ale zdarzyło mi się również nakładać go na dłonie i w tej roli również się dobrze sprawdził. Masło pozostawia uczucie niesamowicie gładkiej skóry. Stosuję go przede wszystkim po kąpieli i następnego dnia nadal czuć nawilżenie, co absolutnie uwielbiam.

Masło ma 200 g i kosztuje 39,99 zł. Dostaniecie go na stronie bosphaera.com. Polecam zerknąć, bo występuje aż 12 wersjach zapachowych, więc na pewno każdy znajdzie coś dla siebie :) 

Regenerująco - zmiękczający krem do rąk i stóp


To produkt, który ratował skórę mnie i mojemu mężowi podczas kwarantanny, gdy płyny do dezynfekcji były w użyciu niemalże non stop, a skóra dłoni cierpiała katusze. 
Jak widzicie, opakowanie jest bardzo podobne do masła, tylko w mniejszej wersji. Jeśli jesteście zwolennikami szkła, to mam dla Was dobrą informację. Marka wprowadziła niedawno ten krem w wersji szklanej, za co duży plus.

krem-do-rąk-i-stóp

Zapach na stronie opisywany jest jako "zapach świeżo pieczonego muffinka z nutami soczystych jagód oraz cukru waniliowego". Ja nie umiem go jednoznacznie określić. Na pewno jest bardzo słodki i intensywny, co nie do końca mi odpowiada, ponieważ moim zdaniem zbyt długo utrzymuje się na skórze. Nie jestem fanką aż tak mocnych zapachów w kosmetykach.


Trzeba przyznać, że skład jest przepiękny i zawiera wszystko, co nasze dłonie i stopy lubią najbardziej. Na pierwszym miejscu mamy ekstrakt z szałwii, dalej wodę, mocznik, masło shea, olej kokosowy, lanolinę, kwas mlekowy, glicerynę, dalej alantoinę. Są to naprawdę bardzo dobroczynne składniki dla naszej skóry. 


Krem ma konsystencję masła i jest bardzo treściwy. Ja go nakładam w dość dużej ilości jako taką maskę i wtedy muszę długo czekać na wchłonięcie. Można też zaaplikować go mniej i wtedy pozostawia tylko delikatny film. Jednak uważam, że jest to produkt bardziej do stosowania na noc. Wtedy ze spokojem się wchłonie i porządnie zadziała. A działa naprawdę świetnie i jak już wspomniałam, ratował nas w tym najgorszym czasie. Moje dłonie są zazwyczaj w kiepskim stanie, często pękają, więc przydała im się taka dawka odżywienia. 

Krem ma 100 g i kosztuje 29,99 zł w wersji plastikowej oraz 31,99 zł w wersji szklanej

Bardzo Wam te dwa produkty polecam. Przepięknie odżywiają nawet mocno przesuszoną skórę. Jednie zapachy nie do końca mi się spodobały, ale to akurat już kwestia gustu :)

Piszcie proszę w komentarzach, czy znacie kosmetyki tej marki i jak się u Was sprawdziły.

Buziaki!
Kasia

marca 10, 2019

Nacomi & Fit Lovers | Balsam antycellulitowy Gorzka czekolada z pomarańczą

Hej!

Bardzo rzadko na moim blogu pojawiają się balsamy do ciała, ponieważ trochę muszę się zmuszać, żeby ich używać. Najchętniej stosuję te antycellulitowe, ponieważ borykam się z tym problemem, ale też chcę, żeby moja skóra była jak najdłużej jędrna. Dzisiaj pokażę Wam balsam jednej z moich ulubionych marek. Do przetestowania bardzo mocno zachęciła mnie nazwa - gorzka czekolada z pomarańczą brzmi bosko, prawda? Ale jak jest w rzeczywistości, czy warto po niego sięgnąć? Tego dowiecie się w dalszej części wpisu, zapraszam :)


Balsam antycellulitowy Gorzka czekolada z pomarańczą marki Nacomi powstał we współpracy z Youtuberami Fit Lovers. Zamknięty jest on w tubie o pojemności 200 ml. Przyznaję, że szata graficzna średnio do mnie przemawia i nie wiem, czy zwróciłabym na nią uwagę w sklepie, ale to przecież tylko kwestia gustu. A Wam się podoba?

Dla mnie jednak zawsze ważniejszy jest sam kosmetyk. Marka Nacomi jak zawsze zadbała o piękny, naturalny skład. W balsamie znajdziemy mnóstwo odżywczych składników, jak np. olej makadamia, masło shea, masło kakaowe. Producent zapewnia nas, że ekstrakt z alg morskich oraz wyciąg z bluszczu pospolitego sprawią, że skóra odzyska jędrność, a kofeina wykaże działanie antycellulitowe. Niestety znajduje się ona dosyć daleko w składzie, więc na cuda bym nie liczyła ;)


Przyznajcie, że patrząc na nazwę, spodziewalibyście się oszałamiającego zapachu? Niestety rozczaruję Was, mnie on zupełnie nie powalił. Wyczuwam odrobinę pomarańczę, czekolady w ogóle, ale całość jest jakaś taka sztuczna. Szkoda, bo mogłoby być to coś szałowego, a jest meeh. 

Jeśli chodzi o konsystencję, to jest w sam raz - nie za gęsta, nie za rzadka. Balsam na pierwszy rzut oka dobrze się rozprowadza, ale niestety na większej powierzchni smuży. Zauważyłam jednak, że wiele produktów naturalnych wykazuje taką cechę. Mnie to trochę przeszkadza, bo trzeba poczekać kilka minut, aż się wchłonie. 

Co do działania, to zaznaczam od razu, że nie wierzę w mocne działanie antycellulitowe kosmetyku i w tym przypadku również nic takiego u siebie nie zauważyłam, a balsam stosowałam regularnie przez dłuższy czas. Natomiast na pewno ładnie odżywia skórę, a dzięki temu automatycznie robi się ona ciut jędrniejsza. Poza tym to smużenie, o którym pisałam powyżej, może w tym wypadku wyjść na plus, ponieważ musimy poświęcić więcej czasu na masaż skóry. 


Podsumowując, traktowałabym ten balsam po prostu jako zwykły mocno odżywczy produkt do ciała. Niestety nie spodobał mi się zapach i wolę jak tego typu kosmetyki szybciej się wchłaniają, więc raczej nie wrócę do niego ponownie. Jest to dla mnie taki klasyczny średniaczek.

Balsam przywędrował do mnie z drogerii ezebra.pl. Aktualnie nie jest dostępny, ale na pewno jeszcze się pojawi :)

Napiszcie koniecznie, czy używaliście tego balsamu (albo jakiegoś kosmetyku z tej serii), a jeśli tak, to jak się u Was sprawdził. Jestem ciekawa, czy mamy podobne odczucia.

Do następnego!
Kasia

TOP